niedziela, 27 lipca 2008

Czy Google stanie się wrogiem publicznym #1 ?

Świat zmienia się w niesłychanym tempie, a biznes zaczyna przypominać raczej show-biznes. Mamy coraz więcej firm "jednego przeboju". Dla mnie typowym przykładem takiego przedsięwzięcia jest nasza-klasa. Nagła moda, darmowa promocja w mediach i to każdego rodzaju, nie posiadanie na niej konta to jak nie posiadanie komórki - tylko najwięksi ekscentrycy mogą sobie na to pozwolić. Minęła chwila, kłęby dymu opadły, sporo osób wciąż odwiedza ten portal ale gwiazdą już nigdy nie będzie. Ileż takich gwiazd widzieliśmy na MTV :) Wróćmy teraz do wspaniałej i niepowtarzalnej firmy Google.W jaki sposób ta innowatorska, rewolucyjna firma ma wpisać się w krajobraz show-biznesu?
Wszyscy lubią Google, za jej prostotę, pragmatyzm, świetne dostosowywanie się do potrzeb klienta. Przez chwilę pozwolę sobie na wychwalanie tego internetowego giganta. Przede wszystkim Google to najlepsza wyszukiwarka.Sama firma też jest fantastyczna. Zatrudnienie znajdują w niej tylko najlepsi. Bynajmniej nie chodzi tu o ludzi z największym doświadczeniem czy wiedzą, nie, tu chodzi o Najlepszych! Google to tak naprawdę to nie jest firma, a Uniwersytet, bo największe mózgi nie dostają żadnych konkretnych zadań. Dostają tylko środki i wyzwania. Zajmują się tym co wydaje im się najciekawsze i oczywiście rozwijają to zgodnie z filozofią Google. Na przypieczętowanie moich słów przedstawiam kilka zdjęć z biura Google w Zurychu:

Pracowanie w takim miejscu to musi być prawdziwa przyjemność. Cały Świat kocha Google. Skąd zatem tytuł tego wpisu? Internauci zaczynają otwierać oczy. Popijając swoją coca-colę (która jest symbolem międzynarodowych korporacji) wściekają się na Microsoft i z buntowniczym wyrazem twarzy wpatrują się w swojego Linuksa. Nagle spostrzegają, że przeoczyli powstanie nowego potwora. Monopolista reklamowy zawłaszczający kolejne dziedziny Internetu, a nawet naszego życia, kupuje i tworzy wszystko co się da. Google wypuścił ostatnio Knol alternatywę dla Wikipedii, próbuje kupić Digg, już dawno kupił Youtube. Można by tak długo wymieniać. Głośnym echem w mediach odbiła sie uleglość Google wobec chińskiego rządu. W koncu trzeba tez pamietać, że cały rozwój sieci podporządkowany jest dzisiaj magicznej frazie PageRank. Ostatnio nawet dziennikarz TVN Maciej Mazur w swoim blogu zachęcal antyglobalistów do ataku na Google. Na youtube pojawił sie świetna reklama modulu Google SMS.
Zasatanawiam się czy naprawde tak się musi skończyc ta piękna historia, jednej z najbardziej innowacyjnych firma na świecie. Czy naprawdę musi stać się kolosem, globalnym monopolistą. W jednym z ostatnich numerów The Economist był ciekawy artykuł o Microsofcie i jego podskokach na scenie mobile, video gier i web. Oczywiście jako konkurenci na tym rynku zostali wymienieni Facebook i Google. Zachowanie Microsoftu zostało skomentowane niezwykle trafnie: To tak jakby obserwowanie ojca, który próbuje być cool :P
Niestety z tego zdania płynie jeszcze jeden wniosek, oprócz oczywistej drwiny z MS, Google jest już u progu dojrzałości. To już nie ta młoda dynamiczna bardzo elastyczna firma. Już niedługo wejdzie w wiek dojrzały i zacznie przypominać nam starego, cwanego kapitalistę. Zapytam zatem po raz drugi jako wielbiciel wszystkiego co pochodzi od Brin'a i Page'a: Czy to naprawde musi sie wydarzyć?

Brak komentarzy: