poniedziałek, 26 stycznia 2009

Reaktywacja

Długa przerwa...:) No coment. Nie będę się tłumaczył, zwłaszcza, że prawdopodobnie tylko przed sobą :) Piszę głównie z względu na kategoryczne żądania Brainac'a.

Świat, fizyka, pytania...
Po obejrzeniu jednej z inspirujących mów na TED.com mam kilka pytań.

Oczywiście nie rozumiem całości tego wykładu, a moje pytania nie dotyczą jego głównej treści ale inspiracji się nie wybiera.

Wszechświat się rozszerza - to nie planety poruszają się w przestrzeni lecz rozszerza się przestrzeń. Czy materia się rozszerza? Myślę, że tak, tyle że o wiele słabiej. Przecież ciemna energia działa tak samo na planety jak i na cały wszechświat. Tyle, że te są trzymane w "kupie" przez grawitację, siły międzycząsteczkowe - nie jestem pewien. Idźmy dalej. Czy w przeciągu ostatnich 10 mld lat zmieniła się definicja metra? Czy 10 mld lat temu metr byłby krótszy czy taki sam? Jeśli krótszy to wszechświat miałby stały rozmiar nominalny który realnie byłby się powiększał. Jeśli wybierzemy drugi wariant, stałą długość metra to wszechświat ma oraz więcej metrów średnicy.
Co ze światłem? Jego prędkość jest stała. Tej prędkości używamy definiując metr.Metr (via Wikipedia) jest to odległość, jaką pokonuje światło w próżni w czasie 1/299 792 458 s. Definicja sekundy jest trudniejsza :)Gdy piszę tego posta już dwa razy myślałem, że rozumiem ten problem :)

Mamy stałą definicję metra...

...Tym razem już chyba widzę, że nie ma problemu.

10mld lat temu światło pokonywało odległość między Słońcem, a Ziemią np. w 1s a dzisiaj w ok.500 sekund. Tzn. że odległość zwiększyła się 500 razy. I nie ma żadnego problemu i żadnych pytań :D a początkowo byłem zmieszany, nawet wydawało mi się, że na początku dziejów czas płynął szybciej :)

Jednak warto pisać bloga, człowiek staje się przez to mądrzejszy :) bo żeby coś napisać trzeba to mocno zrozumieć :)

Na deser moja inspiracja:

3 komentarze:

Brainac pisze...

Z sekundą sprawa nie jest taka trudna, po prostu określona liczba okresów drgań określonego pierwiastka. Sam wykład natomiast pokazuje, że wciąż są rzeczy, o których nie śniło się filozofom.

Anonimowy pisze...

To nie jest wszystko do konca tak.
Po pierwsze: zapewniam Cie, ze swiatlo nie przebywalo zadnej drogi od Slonca do Ziemi, bowiem nasz Uklad Sloneczny rzpoczal ewolucje niecale 5 mld lat temu. Nie jest tez tak, ze Ziemia poczatkowo byla blizej Slonca niz jest teraz, bo Wszechswiat sie rozszerza. Zaburzenie jej ruchu moglo byc wywolane np. przez odlaczenie czesci skal, ktore teraz tworza ksiezyc. W obecnej formie, juz jako planeta krazy po orbicie na tyle stabilnej, ze w ciagu ludzkiego istnienia (kilkadziesiat tysiecy lat) nie zmienila sie prawie w ogole.
Ciemna energia, czy materia - bo to nie jest to samo wedlug astrofizykow, ma tlumaczyc pewne niescislosci zwiazane z ruchem galaktyk (stalosc ich predkosci liniowej), co mozna tlumaczyc albo jako udzial takiej "magicznej" materii (co ja osobiscie uwazam za glupia hipoteze), albo niescislosc praw Newtona dla pewnych szczegolnych przyspieszen. Ta drugia hipoteza nazywana jest teoria MoND.
Jak mozesz sie przekonac sam (zmierzyc reke przed zasnieciem i po obudzeniu, bedzie tak samo dluga:), rozszerzanie wszechswiata nie ma wplywu na nasze definicje dlugosci, bo nie rozszerza sie materia, a przestrzen. To obserwujemy jako doplerowskie przesuniecie. Gdyby bowiem rozszerzala sie materia, a mialyby pozostac stale fizyczne takie jakie sa, sily elektryczne (trzymajace krysztaly i cala makroskopowa materia), jadrowe (spajajace jadra) i grawitacyjne (rzadzace ruchem planet), musialyby zalezec w sposb jawny od czasu. Nawet we wzorach na sily z liceum nie znajdziesz takiej wlasnie zaleznosci, bo prowadziloby to do nieograniczonej ilosci energii we wszechswiecie. Niezle zamotane, co?
Tak wiec metr to metr, nie zmienia sie, istotny problem to taki, ze swiatlo w normalnych warunkach pedzipo linii prostej, natomiast w polu grawitacyjnym bardzo masywnych obiektow zakrzywia swoj tor, i tu juz liczenie odleglosci nie jest taka prosta sprawa.
Dobrze, ze Cie to ciekawi;)

Harry B.
harry.blackhole@gmail.com

BJ pisze...

:) Czyli w sumie to co wydawało mi się że już rozumiem, to nie rozumiem, a to oznacza, że moje początkowe wątpliwości były słuszne.
Inaczej mówiąc jeśli na końcu się myliłem to znaczy, że od początku miałem rację :P