niedziela, 26 kwietnia 2009

Muszę się wyspać :)

Właśnie wróciłem z Międzynarodowego Finału Henkel Innovation Challenge w Brukseli :)


O finale:
Do Brukseli dostało się 12 zespołów z 11 krajów europejskich (2 z Francji). Byliśmy podzieleni na dwie ligi po 6 drużyn. Po 3 rundach połowa odpadła. Na tym etapie udało nam się dostać do ścisłego finału czyli Top 6 Europy. Niestety po rundzie finałowej zostaliśmy na miejscu 6-tym, już nic więcej nie udało nam się ugrać. (De facto było trochę nieprzyjemnie bo było 1sze 2gie miejsce, potem 3 zespoły na trzecim miejscu i my. Brzmi trochę strasznie, zwłaszcza, że prowadzący nieco nieudolnie rozegrali rozdanie nagród, ale ostatecznie to i tak świetny wynik). Zabrakło nam głównie: communication skils - mieliśmy nierówny poziom językowy, team spirit - nierówny poziom umiejętności prezentacyjnych, troszkę przygotowania z etapu krajowego np. jakichś planów marketingowych na kolejne lata itp. to bardzo pomagało.

O konkurencji:
Naprawdę poziom był bardzo wysoki, zespoły były świetnie przygotowane.
Holendrzy (Zwycięzcy) - rozmawiałem więcej w sumie tylko z facetem z tego zespołu. Mówi w sześciu językach, przez 7 miesięcy uczył angielskiego w Indiach, przez jakiś czas mieszkał też w Senegalu etc. Cały zespół angielski jak narodowy + niezwykła pewność siebie, obycie, charyzma.
Hiszpanie (2-gie miejsce) - studenci międzynarodowej szkoły biznesu, właściwie żaden nie był Hiszpanem. Jeden ze stanów, jeden mieszkał ileś tam lat w USA, kolejny tylko pracował tam przez kilka miesięcy. Jeden na pewno ma też już roczne doświadczenie w korporacji etc.

To tylko najcięższe przykłady. Generalnie bardzo wysoki poziom językowy, trzeba było mówić prawie jak native, bardzo wysokie umiejętności prezentacyjne, świetny poziom przygotowania graficznego/design niektórych zespołów.

Edit:
Jedna informacja, która może być interesująca, a o której zapomniałem. W sumie w konkursie brało udział podobno około 2000 studentów z 11 krajów europy.

Rezultat:
Niestety jury konkursu to byli HRowcy i Marketingowcy co oznacza, że prawie nie oceniano merytorycznej części pracy. Spójność pomysłów, innowacyjność, aplikowalność, realność, trafność spostrzeżeń, prawie w ogóle nie były brane pod uwagę (to działało trochę na niekorzyść naszego zespołu - tak mi się wydaje).
Po ogłoszeniu wyniku pozostał troszkę niesmak wśród uczestników, bo mimo iż zespół zwycięzki był bardzo dobry chyba nie był najlepszy. Wygrał najlepszy show, pasja, entuzjazm, dynamika, a nie najlepszy pomysł i najlepsza innowacja. Myślę że gdyby jury bardziej skupiło się na projektach mielibyśmy szanse na 4-te miejce w dużych porywach 3-cie.

Wyzwania:
W trzech pierwszych rundach sporo się działo. W piątek pracowaliśmy cały dzień, o 21:30 ogłosili wyniki, po czym pracowaliśmy do 5:00 rano, żeby o 7:00 mieć wszystko gotowe na spotkanie z naszym mentorem. O 8:30 już jechaliśmy w stronę Atomium. Dzien był długi bo ostatecznie poszliśmy spać o 3 nad ranem. Szkoda że trzeba było wstać na autobus o 8:30, który zabrał nas na lotnisko.

Przyjemności:
Byliśmy zakwaterowani w wypasionym hotelu Dolce niedaleko Brukseli, w Sobotę mieliśmy wprawdzie, krótką ale bardzo przyjemną wycieczkę rowerową po Brukseli. Wizyta w sklepie gdzie robi się ręcznie pralinki, bardzo ciekawe opowieści o czekoladkach i degustacja. Później degustacja belgijskich piw. Konkurs i wieczorna gala odbywały się w dumie Brukseli: Atomium. Oczywiście oglądaliśmy panoramę z najwyższej kuli (była już zamknięta dla turystów, dopiero wtedy wpuszczono nas:). W końcu: bardzo sympatyczni, otwarci ludzie!!

Moje samopoczucie:
W zeszłym roku akademickim miałem jakieś tam krajowe sukcesy i powiedziałem sobie, że muszę pojechać na finał jakiegoś międzynarodowego konkursu. Udało się! Gdy już miałem rozeznanie jaka silna jest konkurencja miałem ambicję, że sukcesem będzie top 6. Udało się. Walczyliśmy żeby było nieco więcej ale się nie udało.

2 komentarze:

Brainac pisze...

Zostaje pogratulować i pozazdrościć doświadczenia.

BJ pisze...

Dzięki :)