środa, 15 kwietnia 2009

Świątynie Hipokryzji czyli kilka słów o bibliotekach


Moja myśl jest bardzo prosta, a jednak jest w niej jakaś niepokojąca prawda.

Tworzymy biblioteki publiczne. Jest bodajże w Polsce 15 bibliotek, które na mocy prawa, otrzymują od wszystkich wydawnictw w Polsce po egzemplarzu każdej wydanej książki. Wszystko po to by udostępnić te książki obywatelom, oraz by je zarchiwizować dla przyszłych pokoleń. Chodzi o to, żebyśmy wszyscy mieli równy dostęp do wiedzy, wszak nauka rozwija się poprzez dyskusję, dzielenie się spostrzeżeniami, wymianę myśli.

Z drugiej strony mamy bardzo jasne stanowisko wielu środowisk (wydawnictwa, rządzący, profesorowie), że kserowanie książek jest poważnym przestępstwem. To zwykła kradzież!

I tak wypożyczam sobie za darmo książkę z biblioteki i trzymam ją w domu przez miesiąc, dwa, trzy. Czasami biblioteka pobiera opłatę za przetrzymywanie książki zbyt długo, czyli czerpie korzyści majątkowe z cudzych praw autorskich. Jednak gdy skseruję tę książkę i po przeczytaniu jej, wyrzucę ją, albo oddam ją innej osobie, która ma dostęp do tej samej biblioteki, to jestem złodziejem. Jeszcze rozumiem gdyby system działał tak jak w przypadku wypożyczalni wideo, czyli książki ze specjalnymi prawami do wypożyczania. Ale tak nie jest.

Chciałbym jednak skoncentrować się na bibliotekach, a nie kserowaniu. Istnieje przyzwolenie dla istnienia bibliotek dopóki będą niedostępne i niewydajne. Budujemy biblioteki z intencją nieefektywności. Chcemy by każdy mógł zerknąć, dowiedzieć się, że taka książka istnieje, ale jeśli chce czytać musi ją kupić. Nie stawiajmy więcej bibliotek, tylko zróbmy rozbudowaną bazę książek na wzór amazon'u z zeskanowanymi dwiema, trzema stronami. Nie udawajmy, że chcemu udostępnić książki każdemu, bo to po prostu nie prawda!

Linki: http://pl.wikipedia.org/wiki/Egzemplarz_obowi%C4%85zkowy Informacje o "egzemplarzu obowiązkowym" dla polskich bibliotek

Na koniec dodam jeszcze speech'a z TED'a :)

1 komentarz:

lapet pisze...

Ktoś ma napisy do tego filmu?