środa, 6 maja 2009

Juwenalia

Watahy znudzonych życiem podpitych studentów wałęsających się bezcelowo po ulicach miasta. Kulturowy przymus wyjścia z domu i szampańskiej zabawy nawet jeśli nie masz na to ochoty. Tradycja, o której trudno powiedzieć, że jest najlepszym czasem w roku. Chyba, że czas bezsensownego picia, robienia wokół siebie chlewu i udawania, że wszystkie imprezy wokół są takie unikatowe, nazwiesz znakomitym czasem.

Być może to co napisałem jest ostre, może dla wielu krzywdzące, być może to zrzędzenie kogoś kto wyrósł z juwenaliów. Obrazki, które dzisiaj widziałem przekonują mnie jednak, że nie jestem aż taki zrzędliwy.

Trzech studentów pije piwo. Po ostatnim łyku jeden z nich zgniata puszkę wydając jednocześnie z siebie leniwy dźwięk, niby okrzyk i upuszcza puszkę w miejscu w którym stał. Każda idąca w stronę kampusu para jest pod wpływem alkoholu. Wskazują na to zazwyczaj dziewczyny, które próbują chyba dorównać tempem picia swoim ukochanym. Niestety kończy się to tylko żenującą sceną, gdy on, prowadzi ją naprzód i podtrzymuje gdy ziemia zbyt szybko zacznie się obracać. Wszechobecny chlew. Totalny brak inicjatywy. Postalkoholowa wegetacja. Oczywiście to wierzchołek góry lodowej. To tylko mała część środowiska studenckiego.

Przecież wśród studentów pełno jest podróżników, pasjonatów, sportowców, ludzi wyjątkowych. Niestety najbardziej widoczni są ci negatywni. Zwłaszcza w czasie juwenaliów.

Mądrzejszy ustępuje głupszemu. - smutna to zasada, która toruje głupocie drogę do zdobycia świata.

3 komentarze:

Joanna pisze...

widac ze nie widziszz glebszego sensu w piciu alkoholu...plyciutko postrzegasz...co maja niby Gabrowicza czytac popijajac? tak to chyba najlepszy okres na studiach -juwenalia...bo cale te studia sa wielkim bezsensem ...marnowaniem czasu...a po 5 latach...wegetacji...Hey nie moge znalezc pracy innej niz za 700zl buehehe

BJ pisze...

Prawda, nie widzę głębszego sensu w piciu bo go nie ma! Picie to rozrywka, picie na umór to głupota. Nic więcej!

A studia - no cóż może rzeczywiście nie potrzebnie je robimy. Czy naprawdę zastanawiałaś się co Cię w życiu cieszy, co chciałabyś robić, coś takiego, że tylko dzwonek przypomni Ci że jednak z pracy wyjść trzeba. Czy może poszłaś na studia bo po nich jest "lepsza" perspektywa pracy.

Joanna pisze...

ojj nie musisz mnie pytac co mnie w zyciu cieszy a co nie... jestem bardziej oswiecona niz sie komukolwiek wydaje...
dlatego nie poszlam na studia bo wiem jakie sa po nich perspektywy...
chce sie wybic ze schematu typu studia partner dzieci...
poza tym nie lubie wyscigu szczurow