niedziela, 28 czerwca 2009

Francuzi znowu coś kombinują

Francuzi chcą zakazać chodzenie po ulicach w nikabach i burkach. To te chyba najbardziej konserwatywne stroje kobiet, które odsłaniają tylko oczy. Najpierw pozwolę sobie przytoczyć bardzo dobry komentarz z Tygodnika Powszechnego:

We francuskim sporze o burki i nikaby co najmniej dwie rzeczy mogą niepokoić. Po pierwsze, jeśli uda się wprowadzić zakaz chodzenia na ulicach w islamskich strojach, nie jest wykluczone, że w niedalekiej przyszłości dotyczyć on mógłby również sutann i biskupich biretów. Po wtóre, zwraca uwagę pewna niekonsekwencja. Bo jak to możliwe, że większości męskiej części francuskich polityków z prezydentem na czele (wśród sygnatariuszy parlamentarnej inicjatywy są tylko dwie panie) przeszkadza całkowite okrycie ciała kobiety, i protestują broniąc jej godności, a nie zauważają jak jej godność deptana jest na tych samych ulicach, tych samych miast, tyle, że w zupełnie inny sposób: wystarczy spojrzeć na szyby ulicznych kiosków z pornografią, czy ekrany gigantycznych reklam bielizny i innych akcesoriów...

Dodam od siebie, że poniekąd rozumiem władze Francji, które obawiają się, że kobiety sa zmuszane do noszenia tych strojów i nie zgadzają się by kobiety były traktowane we Francji jako własność mężczyzn. Niestety wymyślili fatalną metodę walki o te przekonania. Myślę, że jest sporo kobiet, dla których noszenie tych strojów jest bardzo ważne. Sam poznałem kilka muzłumanek, wprawdzie nie chodziły w takich strojach ale też używały różnych nakryć głowy i byo to częścią ich tożsamości, czymś niezwykle ważnym.

1 komentarz:

Anonimowy pisze...

W takich sprawach powinno rozstrzygać referendum przeprowadzone wśród zainteresowanej grupy społecznej.
Aborcja - proszę bardzo - przedstaw zaświadczenie od ginekologa że masz owulację i możesz zagłosować.