piątek, 28 sierpnia 2009

Wakacje

Minęła pielgrzymka, minęła szkoła letnia, ubiegam się właśnie o pracę, za niedługo mam egzaminy na studia. Ot wszystko co się u mnie obecnie dzieje. Mówiąc szczerze, nie chce mi się pisać jakie to miałem świetne wakacje bo w sumie to nie prawda. Wakacje były po prostu dobre. Wyleniuchowałem się, zrobiłem kilka fajnych rzeczy ale bez szaleństwa.

Co raz bardziej drażni mnie nasza-klasa właśnie w temacie wakacji. Przeglądam zdjęcia znajomych i widzę, że wszystkim się świetnie układa. Świat jest bardziej niż różowy. Grecja, Karaiby, Meksyk, Tatry, Bałtyk, Bałkaj, czego dusza zapragnie. Gość pojechał na wakacje do pracy w Grecji ale na n-k wrzuca zdjęcia na których wygląda jak rosyjski turysta tylko cygara brak (dla niewtajemniczonych, rosyjski turysta=kupa schmallu). Połowa ludzi na n-k ma zdjęcie "w najpiękniejszym miejscu na ziemi" albo "w raju". Sztuczność aż kipi. Kusi mnie żeby samemu przylepić sobie bananowy uśmiech na twarz i pokazać, że należę do nich, do szczęśliwej masy. Drażni mnie to chyba dlatego, że nie jestem Amerykaninem. Że jak ktoś mnie pyta "how are you" odpowiadam szczerze i po krótkim namyśle, a nie jak wyuczona papużka "great, fine". Kiedyś wydawało mi się, że taki "optymizm" to prawdziwy skarb USA, ale teraz widzę, że ten skarb jest w środku plastikowy, sztuczny, przynajmniej taki jest w Polsce. Ludzie nie chcą odpowiedzieć szczerze bo: 1. wstydzą się prawdy, 2. nie chcą wyglądać gorzej niż inni, 3. ludzie wolą swoje prywatne sprawy zostawić dla siebie = nie mamy prawdziwych znajomych. Oczywiście jest garstka ludzi, która potrafi góry przenosić, żaden problem, nie stanowi przeszkody i faktycznie są optymistami. Reszta dokleja sobie tylko uśmiechniętą "gębę".

Ja jestem szczęśliwy, ale nie mam unikatowych zdjęć z wakacji, moje życie nie jest glamour. To jest po prostu dobre szczęśliwe życie. Dzisiaj stare wartości, wartości katolickie nie są trendy, dlatego też już nie wypada się cieszyć z tego, że wiedzie się uczciwe życie, ma rodzinę, dzieci itd. Popełniam ostatnio mnóstwo błędów, które mnie mocno dołują ale próbuje wszystko odkręcać i iść do przodu bo wciąż mam przed sobą bardzo obiecujące perspektywy- taka jest prawda. A na potrzeby internetu powiem, że miałem zajebiste wakacje, z wymarzona ekipą, imprezowałem tak, że do tej pory głowa mnie boli, a nowa płyta Britney jest wypasiona :)

Brak komentarzy: