poniedziałek, 16 listopada 2009

Znowu ciekawy artykuł

Rzeczpospolita - Marek Magierowski w ciekawym artykule o agresywnym włoskim ateiźmie pisze też ciekawie o polskich homoseksualistach:

Podobną drogą podążają np. polscy homoseksualiści, którzy jeszcze kilka lat temu chcieli jedynie uznania, iż geje i lesbijki istnieją oraz powinni mieć prawo do spadku i odwiedzania partnerów w szpitalach. W październiku 2002 r. podczas internetowego czatu na portalu Onet.pl Robert Biedroń stwierdził: „Jak na razie środowisko polskich homoseksualistów nie domaga się adopcji dzieci”.

Pół roku później w wywiadzie dla „Gali” z kwietnia 2003 r. powtarzał: „Podkreślam, że w Polsce nie ma ani jednej organizacji, która domaga się małżeństw homoseksualnych i adopcji dzieci. Ten problem w ogóle nie istnieje – jest sztucznie nakręcany przez naszych przeciwników”. Jeszcze w styczniu 2007 r., we własnym tekście zamieszczonym w „Gazecie Wyborczej”, ironizował: „Uważający się za obrońców tradycyjnych wartości mówią (...), że jeśli dziś zaakceptujemy osoby homoseksualne, to jutro będą one chciały adopcji i homoseksualnych małżeństw”.

Wkrótce nastąpił gwałtowny zwrot. W styczniu 2008 roku Biedroń cieszył się z wyroku Europejskiego Trybunału Praw Człowieka, który uznał, że Francja dyskryminowała pewną lesbijkę, odmawiając jej prawa do adopcji dziecka. „To kamień milowy. Decyzja ta zamyka administracjom poszczególnych państw możliwość odmowy adopcji dzieci przez osoby homoseksualne, a w wielu krajach się to zdarzało. (...) Jeśli w naszym kraju zdarzy się taki przypadek, to sprawa trafi do Strasburga” – zapowiadał w „Dzienniku”.

A niedawno ten sam Robert Biedroń, który jeszcze w 2007 r. „nie domagał się prawa do adopcji”, wydał książkę o pingwinach-gejach wychowujących małe pingwiniątko.


Z agresywnym ateizmem będzie to samo. Nie ma juz postulatów wolności przekonań tylko postulat braku przekonań.

3 komentarze:

Anonimowy pisze...

"Jakie to śmieszne, nieprawdaż? Jakie absurdalne. Przecież to się nigdy nie wydarzy" moim zdaniem Polska może i na końcu ale w końcu padnie i wtedy każdy proces o prawa homoseksualistów czy ateistów będą z góry skazane na uznanie ich racji

Andrzej pisze...

Doskonała konkluzja. Zaczynamy żyć w społeczeństwie coraz bardziej totalitarnym, lecz zorganizowanym tak, że ludzie sobie z tego nawet nie zdają sprawy. I w tym jest achillesowa pięta nowego światowego porządku! A wszystko w ramach dogmatu politycznej poprawności. Bo gdy ludzie się spierają pojawiają się nowe pomysły i idee. Ludzie myślą. A tak zmieniamy się po woli w stado baranów. Wystarczy jeszcze odciąć Internet... Co to sodomitów czy wojujących ateistów stali się oni awangardą sił postępowych do chwili, gdy będą potrzebni. Potem zapomni się o nich jak o klasie robotniczej.
Bardzo cieszy mnie, że w stosunkowo młodym wieku dorobiłeś się niezależnych poglądów i potrafisz krytycznie patrzeć na świat, omijając propagandowe meandry. :-)

Anonimowy pisze...

No i doczekaliśmy się praktycznych skutków sprawy z krzyżem w sali lekcyjnej:
http://wiadomosci.onet.pl/2090796,12,swiat_nie_bedzie_-_troje_uczniow_to_muzulmanie,item.html